Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Dr hab. nauk med. prof. nadzwyczajnym Krzysztofem Wroneckim z Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca Medinet. Wywiad przeprowadzony został dla Magazynu Zdrowie.
Sztucznymi częściami zamiennymi i rozmaitymi rozwiązaniami technicznymi posługują się dziś także lekarze, kiedy konieczna jest interwencja w nasz organizm, bo jego poszczególne części uległy zużyciu i trzeba wspomóc ich funkcje. Często zawodzi układ krążenia, bo wysoko przetworzone produkty żywnościowe, stres i siedzący tryb życia powodują wiele groźnych chorób cywilizacyjnych, w wśród nich miażdżycę.
Operacja wszczepienia pomostów aortalno-wieńcowych wykonywana jest u osób z chorobą wieńcową, u których nie można uzyskać poprawy ukrwienia mięśnia sercowego poprzez wykonanie angioplastyki wieńcowej. Angioplastyka jest to poszerzenie zwężonego naczynia wieńcowego specjalnym balonikiem, który wypełniany powietrzem powoduje wgniecenie blaszki miażdżycowej w ścianę naczynia. U pacjentów ze zwężeniami wielu naczyń wieńcowych angioplastyka (inaczej PTCA) może być bardziej ryzykowna niż operacja pomostowania aortalno - wieńcowego czyli by-passów.
Panie Profesorze, co to są choroby układu krążenia i czy są one rzeczywiście tak powszechne i groźne?
W krajach cywilizowanych coraz częściej umiera się na choroby układu krążenia. Dominuje wśród nich choroba niedokrwienna serca, dławica piersiowa albo dusznica bolesna (po łacinie: angina pectoris), albo zawały serca. Głównym podłożem tych schorzeń jest miażdżyca. Miażdżyca polega na odkładaniu się złogów tłuszczu i wapnia wewnątrz naczyń krwionośnych. Gdy światło naczynia ulegnie zwężeniu, komórki serca podczas zwiększonego wysiłku nie dostają proporcjonalnie zwiększonej ilości tlenu i sygnalizują ów niedobór charakterystycznym bólem. Należy wówczas zaprzestać wysiłku, i po chwili ból zazwyczaj mija. Jednak gdy naczynie jest zwężone w znacznym stopniu, wówczas pod wpływem spontanicznego skurczu takiej tętnicy, bóle mogą występować nawet w spoczynku. Ale najgorsze jest to, że w silnie zwężonym miejscu krew czasami z różnych powodów zaczyna krzepnąć nagle, znienacka, i owa skrzeplina całkiem już zatrzymuje sercowy przepływ krwi. Wszystko to jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowane, ale skutek jest jeden: śmierć z braku tlenu całych połaci serca, normalnie zasilanych przez tętnicę i jej kolejne, coraz drobniejsze rozgałęzienia. To właśnie nazywa się zawałem.
W Polsce na chorobę niedokrwienną serca cierpi prawie milion obywateli. Co roku zdarza się wśród nich sto tysięcy zawałów. Połowa z nich kończy się zgonem - jeśli nie od razu, to w ciągu pierwszego „pozawałowego” roku. Co czwartej, a może nawet co trzeciej z tych śmierci dałoby się uniknąć, gdyby właściwa pomoc przyszła w porę. Co to znaczy?
Typowy zawał powstaje stopniowo i staje się coraz groźniejszy. Jeśli od chwili wystąpienia pierwszych objawów do momentu zadziałania optymalnej terapii mijają nie więcej niż 2 godziny - zawał często można „przerwać” i nie dopuścić tym samym do poważnych uszkodzeń mięśnia sercowego . Skuteczność najlepszej nawet pomocy kardiologicznej udzielonej po np. 6 godzinach jest już trzykrotnie mniejsza, a po 12 godzinach zwykle pacjent - jeśli przeżył - zostaje poddany już tylko leczeniu zachowawczemu.
Po drugie, zawał zawałowi nierówny, podobnie jak chory choremu; dlatego specjaliści powinni każdorazowo dobierać terapię indywidualnie. W jednych przypadkach lepsza okaże się angioplastyka, w innych natomiast bardziej wskazane będzie podanie preparatów rozpuszczających zawałowy zakrzep (leki fibrynolityczne).
Co to jest koronarografia i kiedy należy ją wykonać?
Jedyną metodą, która w sposób stuprocentowo pewny pozwala wykryć ewentualne zmiany w tętnicach wieńcowych, jest koronarografia . Ten całkowicie bezbolesny zabieg jakby „prześwietlenia serca od środka” trwa przeciętnie niespełna pół godziny. Polega na podaniu kontrastu bezpośrednio do naczyń wieńcowych. Po następnych 4 godzinach pacjent wstaje z łóżka i jeszcze tego samego lub najpóźniej następnego dnia wraca do domu. W wyniku badania koronarograficznego wiadomo, czy pacjentowi potrzebna jest angioplastyka (poszerzanie zwężonych tętnic), czy by-passy (pomost omijający zwężenie w tętnicach wieńcowych zamkniętych na dłuższym odcinku), czy też w ogóle nie zachodzi taka konieczność.
Jak rozpoznać własny zawał?
Jeśli nagle pojawia się ból w klatce piersiowej - najczęściej pośrodku za mostkiem albo pod obojczykiem - często promieniujący do lewej ręki, szyi lub barku, jeśli jest to ból dość silny i trwa przynajmniej kilka minut, jeśli towarzyszy mu uczucie osłabienia i zarazem niepokoju - mogą to być oznaki zaczynającego się zawału serca. Takie typowe objawy występują w aż w 80% przypadków.
Sprawą zasadniczej wagi jest wtedy natychmiastowe wezwanie lekarza. Statystyki przerażają: ogromna większość dotkniętych zawałem osób nie robi tego, tylko próbuje przeczekać aż ból minie. Tymczasem każda zwłoka powoduje, że co trzeci pacjent umiera przed udzieleniem mu jakiejkolwiek specjalistycznej pomocy. Po wystąpieniu niepokojących objawów należy bez wahania zadzwonić po pogotowie. Kardiolodzy wręcz apelują, aby nie obawiać się ewentualnych zarzutów o „fałszywy alarm”, ponieważ w przypadku rzeczywistego zawału szybka pomoc jest często dosłownie kwestią życia lub śmierci.
Panie Profesorze, czy dieta niskotłuszczowa, zaprzestanie palenia tytoniu, regularnie przyjmowane leki obniżające poziom cholesterolu uchronią nas przed chorobami tętniczymi?
Jedną z przyczyn zawału jest cholesterol odkładający się w tętnicach. Do głównych winowajców tego stanu zalicza się także wysokie ciśnienie tętnicze krwi, palenie tytoniu oraz otyłość. Wprawdzie większą część cholesterolu wytwarza nasza własna wątroba i tylko około 20-30% organizm pobiera z pożywienia, to jednak należy znacznie ograniczyć dostarczanie cholesterolu organizmowi. W celu utrzymania prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi należy ograniczyć do minimum potrawy z wysoką zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych i wysoką zawartością cholesterolu, a więc tłuszcze zwierzęce. Zamiast tłustego mięsa wieprzowego spożywajmy chude mięso i ryby, pijmy odtłuszczone mleko, zrezygnujmy ze śmietany i wszelkich słodyczy, a masło zastąpmy tłuszczem roślinnym. Z tłuszczów wybieramy oleje roślinne: słonecznikowy, sojowy, kukurydziany lub z oliwek – zwłaszcza do surówek i sałatek. Do potraw zakazanych należy wiele polskich smakołyków, takich jak kiełbasy, słonina, boczek, móżdżek, gęsi, kaczki, słonina. Należy znormalizować swoją masę ciała, zrezygnować z cukru i codziennie spożywać dużo surowych warzyw. Do codziennej diety włączmy surowe warzywa, które dzięki zawartości witaminy C zmniejszają zawartość cholesterolu, zamieniając go w kwasy żółciowe. W ogóle dla zachowania zdrowia nie wolno się przejadać i to w każdym wieku, zaś szczególnie ostrożne powinny być osoby dojrzałe. Dieta przeciwmiażdżycowa kładzie szczególny nacisk na potrawy z niska zawartością cholesterolu, jest dietą niskokaloryczną i powinniśmy zmniejszać jej wartość energetyczną w przypadku znacznej nadwagi lub otyłości. Jest to dieta bogata w błonnik, pektyny, celulozę i witaminę C. Warto całkowicie zrezygnować z solenia potraw lub przynajmniej znacznie ograniczyć użycie soli w kuchni.
Czy po zawale można wykonywać regularnie ćwiczenia fizyczne?
Umiarkowany wysiłek fizyczny ma korzystny wpływ na zwiększenie wydolności fizycznej i sprawności pacjenta po zawale. Bardzo wskazany jest około 30 minutowy wysiłek fizyczny kilka razy w tygodniu. Istotny jest także rodzaj wykonywanych ćwiczeń. Należy unikać ćwiczeń siłowych, wykonywanych na bezdechu, wymagających znacznego wysiłku w krótkim czasie (np. sprint). Nie należy także wykonywać ćwiczeń w pochyleniu, bo powoduje to ucisk na jamę brzuszną i wzrost ciśnienia w klatce piersiowej. Zalecane jest, aby tętno (puls) podczas wysiłku fizycznego nie przekraczało 120 uderzeń na minutę. W przypadku, gdy pacjent przed zawałem nie uprawiał żadnego sportu należy stopniowo przyzwyczajać serce do wysiłku fizycznego. Już po pół roku regularnych ćwiczeń pojawią się korzystne wyniki zdrowotne, a spokojna jazda na rowerze spowoduje wzrost wydolności organizmu oraz znaczny wzrost odporności.
Dziękuję Panu Profesorowi za rozmowę.
Ewa Schröder